Inowłódz
Na wielką bitwę z potęgą krzyżacką wyruszą już w tym roku z Inowłodza
pod Grunwald zakuci w zbroje rycerze, a nie, jak w 1410, jeno oddziałek
zbrojnych pachołków i parę wozów posażnych w wojenne
sprzęty.
Z Inowłodza pod Grunwald

Wiadomo z historycznych przekazów, że co najmniej dwa dobrze
wyposażone w sprzęty wojenne wozy i kilkunastu zbrojnych wyruszyło w
1410 roku z Inowłodza najpierw na punkt zborny do Wolborza, a potem z
królem Jagiełłą, pod Grunwald. Teraz na pola grunwaldzkie
pociągną z Inowłodza rycerze z tutejszego bractwa zamkowego. W
płytowych zbrojach, z barwami inowłodzkimi na tarczach. Nie będzie to
może całkiem w zgodzie z prawdą historyczną, ale z całą pewnością
przysporzy w świecie splendoru królewskiemu miastu i zamkowi.
Tradycje wojenne Inowłódz posiada bezsporne. Jest wśród
19 miejscowości, w których Kazimierz Wielki wybudował zamek i
które otoczył murami obronnymi. Fortyfikacja stanowiła ważny
element systemu obronnego na granicy Mazowsza i Małopolski,
które nie zawsze żyły w takiej zgodzie jak obecnie. Jako miasto
królewskie Inowłódz miał też obowiązek wystawiania
odpowiedniej „ekipy” na królewskie wojenne eskapady.
Było tak podczas wojny króla Jagiełły z Krzyżakami, było i
później. Jest zapis, że ok. 1500 roku Inowłódz dawał 12
zbrojnych na wojnę, podobnie jak Grodzisk, Pleszew, Szamotuły i
Wolbórz. Nie ma mowy o rycerstwie z Inowłodza, choć z drugiej
strony wiadomo, że pierwszy znany z pisanych dokumentów
kasztelan inowłodzki, Piotr Tłuk ze Strykowa wymieniany jest w
otoczeniu Władysława Jagiełły podczas jego wojennych kampanii
antykrzyżackich. Coś tam więc jest „na rzeczy” i nie będzie
się trudno pogodzić z faktem, że rycerstwo wystąpi w przyszłości także
w barwach inowłodzkiego zamku.
A stanie się tak za sprawą bractwa rycerskiego, które za
siedzibę obrać sobie zapragnęło właśnie inowłodzkie zamczysko. Trochę
prawem kaduka, ale też z faktami, zwłaszcza zbrojnymi w długaśne
mieczyska, trudno raczej dyskutować.
Inowłodzki zamek ma najwyraźniej szczęście do wakacyjnych napaści.
Czytelnicy TIT może sobie przypomną, bo informowaliśmy na naszych
łamach, że rok temu mury opanowała banda
„robinhudów” z Tomaszowa. Teraz, w miniony czwartek,
19 czerwca, rozbiła pod starymi murami obozowisko spora grupa
rycerstwa, razem z białogłowami i dziecięcym drobiazgiem. Stanęły
namioty, wyładowano zbroje, miecze i inne wojenne sprzęty. Przewodził
im, przynajmniej duchowo, braciszek zakonny, każący się nazywać ojcem
Franciszkiem. Od niego dowiedzieliśmy się, że cała, ok. 20-osobowa
grupa to forpoczta liczącego pół setki członków bractwa,
aktualnie bezdomnego i szukającego solidnego oparcia w zamkowych
murach. Przybyli rozpoznać sytuację i zająć zamek, jeśli się uda. Coś
tam ponoć wcześniej uzgadniali z wójtem, ale rapt, choć niby
szybko usankcjonowany, wyczuć się przez skórę dawało.
Korzystając z tego, że rajcy inowłodzcy zebrani byli na sesji, naszło
ich rycerstwo gremialnie, z ojcem Franciszkiem na czele, i podsunęło do
podpisania „gotowca”, w którym stoi:
Wiadomym się czyni, jako my, Rada Gminy Inowłódz, na czele z Wójtem tejże, postanawiamy co następuje:
Primo: ustanawia się i do egzystencji powołuje Bractwo Rycerskie na Zamku w Inowłodzu.
Secundo: kasztel inowłodzki z dniem 19 czerwca Anno Domini 2008 pod
opiekę tegoż Bractwa przechodzi i piecza nad dobrobytem tegoż kasztelu
Bractwu temuż powierzona zostaje.
Tertio: Bractwu nadaje się przywilej pieczętowania się barwami
Inowłodza, to jest złotem na czerni oraz herbem tegoż, to jest murem
fortecznym z basztami trzema w polu czerwonym.
Czyniąc powyższe wierzymy, że kasztel inowłodzki w godne i prawe
rycerskie ręce oddajemy, o wsparciu swym i swych podwładnych jako
duchowym, tak i materialnym zapewniając.
Pismo odczytał z bardzo oficjalnie wyglądającego pergaminu herold w
otoczeniu rycerstwa i całej reszty bractwa, które przywlokło
nawet ze sobą zakutego w dyby krzyżackiego jeńca. Trzeba przyznać, że
malownicza grupa o średniowiecznej proweniencji (gdy o stroje chodzi),
z herbem Inowłodza na czarno-żółtych wappenrogach (to takie
barwne narzutki na zbroje) wyglądała świetnie na tle widniejącej w
oddali wieżycy też przecież średniowiecznego i w dodatku romańskiego
kościoła św. Idziego. Krzyżakiem w dybach bractwo wkomponowało się,
prawdopodobnie mimo woli, w związane z zamkiem w Inowłodzu legendy,
według których w jego lochach więziono znaczniejszych
jeńców krzyżackich spod Grunwaldu i późniejszych, aż ich
swoi wykupili, słono płacąc za wolność kamratów. Jeśli zważyć,
że kasztelan Piotr Tłuk u boku Jagiełły z Krzyżakami wojował, to i w
tych legendach może ziarno prawdy tkwić. Dobrze podlane i pielęgnowane
może jeszcze wydać owoce w postaci żywych obrazów z mrocznego,
ale też fascynującego średniowiecza, dla uświetnienia
współczesnych inowłodzkich świąt, uroczystości i imprez.
To jedno z ważniejszych zadań, jakie stawia przed sobą bractwo z
inowłodzkiego zamku. Ojciec Franciszek zapowiada, że jeśli wszystko
ułoży się pomyślnie, to już podczas tegorocznych Dni Gminy
Inowłódz odbędzie się u stóp „Idziego”
uroczystość zaprzysiężenia rycerzy nowego bractwa, prezentacja barw i
sztandaru, pokaz sprawności wojennej. I świetnie, bo przecież ta
średniowieczna świetność i przeszłość królewskiego miasta aż się
prosi o promocyjne wykorzystanie.
Zaprezentowany dokument wójt i przewodniczący Rady przyjęli,
choć nie został on jeszcze opieczętowany i podpisany. I dobrze, że z
tym bez pośpiechu. Wprawdzie obietnica pieczy bractwa nad dobrobytem
kasztelu, zwłaszcza wobec znanych problemów z jego odbudową
brzmi świetnie, to sugerowane wsparcie bractwa duchowe a zwłaszcza
materialne każe się przynajmniej chwilę zastanowić. Podobnie jak
szczegóły związane z barwą, herbem, sztandarem itd.,
których z góry narzucić się nie da, bo rządzą nimi prawa
heraldyki. A gmina jak raz przymierza się właśnie do swojej flagi,
której do tej pory nie ma.
Ale to wszystko zapewne jest do uzgodnienia i inowłodzkiej barwy na grunwaldzkich i innych polach będą odpowiednie.
Co do samego bractwa, jak wyjaśnia ojciec Franciszek, w
„cywilu” Franciszek Jagielski, wywodzi się ono z Łodzi i ma
już kilka lat. Skupia pasjonatów rycerstwa i miodników
średniowiecza, studentów i absolwentów kierunków
historycznych, choć są wśród rycerzy także np. medycy. Jest ich
wszystkich, łącznie z białogłowami i dziećmi, ok. 50, w tym 16
prawdziwie zbrojnych rycerzy. Bractwu patronowała do tej pory księżna
Anna Mazowiecka, ale solidne oparcie w postaci zamku skłania do zmiany
barw i nazwy. Oby dla obopólnej i długotrwałej korzyści.
Marek Miziak
----
|