Ponad
180 eksponatów. Najstarsze sprzed 200 lat. Niektóre
bardzo cenne. Przez 30 lat w internacie budowlanki funkcjonowało
minimuzeum.
Gdzie podzieje się szkolne muzeum?
Andrzej Stefańczyk
prezentuje zbiory zgromadzone w kąciku regionalnym.
- To był pomysł byłego kierownika internatu Jerzego Pazury i mój
- wspomina Andrzej Stefańczyk, wieloletni kierownik internatu
istniejącego przy likwidowanym właśnie Zespole Ponadgimnazjalnych
Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących. - W internacie
mieszkała w głównej mierze młodzież z wiosek położonych w
bliższej i dalszej okolicy Tomaszowa. Namówiliśmy młodych ludzi,
by przywozili różne zbędne przedmioty i gromadzili je w
regionalnym kąciku. Zainteresowanie pomysłem przerosło nasze
wyobrażenia. Uczniowie zaczęli dostarczać nie tylko przedmioty domowego
użytku, ale i wyposażenie mieszkań, ozdoby, sprzęt rolniczy. Do kącika
trafiały eksponaty z regionu opoczyńskiego, rawskiego, rzeczyckiego i
oczywiście podtomaszowskich wsi.
Kilka kołowrotków, makatki, chodniki, naczynia kuchenne,
kolekcja żelazek, drewniana kołyska, dwustuletnia brona, wagi, chomąta
i dziesiątki innych przedmiotów. Niektórych z
eksponatów nie powstydziłoby się regionalne muzeum.
- Kącik szybko zamienił się w izbę regionalną. Wygospodarowaliśmy dla
niej kawałek przestrzeni. Miejsce to kilkakrotnie w swej historii było
odświeżane, modernizowane. Osobiście dbałem o to, by działania na rzecz
kącika stanowiła rodzaj pracy wychowawczej z młodzieżą - wspomina
kierownik internatu.
Regionalna izba szybko stałą się wizytówką internatu i samej
szkoły. Goście, którzy odwiedzali placówkę zazwyczaj
zaskoczeni byli, że przy szkole o profilu budowlanym funkcjonuje z
powodzeniem takie miejsce. - Opracowaliśmy kilka scenariuszy zajęć,
które realizowane były w ramach pracy wychowawczej na bazie
kącika - mówi Andrzej Stefańczyk.
Internat przy budowlance wraz z likwidacją szkoły - przestaje istnieć.
Jego kierownik po ponad 30 latach pracy zmuszony został do odejścia na
emeryturę. Powołana przez starostę komisja zajmuje się inwentaryzacją
likwidowanego majątku szkoły. Jednak regionalny kącik nie jest szkolnym
zasobem. Jego twórca i opiekun ma zewidencjonowany każdy
znajdujący się tam eksponat. Posiada pełną dokumentację fotograficzną.
Teraz martwi się o ich los. - Nie ukrywam, że ten kącik to moje oczko w
głowie. Za żadne pieniądze, nie sprzedam gromadzonych tu przez lata
eksponatów. Moim marzeniem jest, by trafił w całości do jakiejś
placówki oświatowej, może innej szkoły i służył nadal jako pomoc
edukacyjna w pracy z młodzieżą i dziećmi. Potrzebne jest do tego ok. 20
mkw. powierzchni, którą będzie można zabezpieczyć i jednocześnie
udostępniać.
Drukujemy apel Andrzeja Stefańczyka z nadzieją, że kolekcja gromadzona
przez 30 lat znajdzie godne miejsce i równie troskliwego jak pan
Andrzej opiekuna. Regionalny kącik, jeśli jego eksponaty nie zginą i
nie zostaną rozkradzione, będzie też trwałą pamiątką po szkole,
której już nie ma.
Zainteresowanych prosimy o kontakt pod numerem tel. 506 78-32-24.
(ał)
----
|