Sobótkowe
obrzędy wodę mają wpisaną w tradycje, ale nie w takiej ilości, jaką
obdarzyła natura VI Powiatowe Święto Sobótki w Smardzewicach we
wtorkowy wieczór, 23 czerwca nad Pilicą.
Sobótka z wodą
Równo
z początkiem imprezy o godz. 18.00 lunęło i to jak. Gromy, grad i
strugi deszczu. Można powiedzieć, że zgodnie ze świętojańską tradycją.
Tradycja mówi, że od 24 czerwca, od św. Jana można się kapać w
rzekach, szczególnie, gdy woda została „ogrzmiana”,
czyli przeszły nad nią wiosenne burze i deszcze. No to przeszły.
Zepsuły trochę program imprezy, ale ani organizatorzy, ani uczestnicy
nie poddali się dyktatowi przyrody i zabawa się odbyła, a deszczowa
aura dodała posmaku niezwykłości. No, bo jak tu się wycofać z zabawy,
gdy szykowano się do niej od kilku dni i skoro nie uciekli przed
deszczem starosta, radni powiatowi i gminni, komendant policji i inni.
To nic, że „siadło" nagłośnienie, przecież kapele ludowe potrafią
grać bez prądu i grały towarzysząc występom Ciebłowian i zespołowi z
Rzeczycy. Mali Smardzewianie nie wystąpili, ale to oni pierwsi rzucili
do „falującej wody” wianki, które wili na ten
sobótkowy obrzęd.
Odbył się też tradycyjny dla powiatowych sobótek konkurs na
najpiękniejszy wianek. Do rywalizacji o główną nagrodę stanęły
koła gospodyń ze wszystkich gmin (oprócz miasta Tomaszowa).
Wianki wiły takie koła KGW, które są z wiosek od rzek odległych,
a więc bez wprawy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Jury,
które tworzyli starosta Kagankiewicz, z-ca wójta gm.
Tomaszów Franciszek Śmigiel, Regina Dziubałtowska, przew. RG
Tomaszów, Barbara Robak, wiceprezeska WFOŚiGW, Bogdan Kącki,
członek Zarządu Powiatu. W strugach deszczu, pod parasolami, wybrali
wieniec upleciony przez panie z Lubochenka w gm. Lubochnia. To nie
znaczy, że inne były mniej piękne, ale ten wybrali a
„wyroków sądu” się nie podważa i już. Za ten z
Lubochenka KGW dostało krajalnicę, oby chleba do krajania im nie
zabrakło. Koła gospodyń z Prażek (gm. Będków), z Rękawca (gm.
Budziszewice), z Czerniewic, Brzustowa (gm. Inowłódz), z
Michałowa (gm. Rokiciny), z Rzeczycy, Zawady (gm. Tomaszów),
Dębniaka (gm. Ujazd) i Naropnej (gm. Żelechlinek) zostały przez
jurorów „skazane" na kartofle, bo za udział w konkursie
dostały frytkownice. I te wianki poszły na wody Pilicy, choć wcześniej
miały przejażdżkę kajakiem, którym ratownicy WOPR wywozili je na
bystrzejszy nurt rzeki, bo w przyległej do miejsca imprezy zatoczce nie
miały szans na to, by gdzieś dalej wyłowił je kawaler.
Nie było tradycyjnego ogniska, bo drwa zamokły, a w miejscu, gdzie
miało zapłonąć, była kałuża. Wokół estrady wyrosło miasteczko
namiotów i zaczęły się zajęcia w podgrupach, bo trzeba było
zjeść te kapusty, pierogi, gołąbki, kiełbasy i ciasta przywiezione
przez gminne reprezentacje. I nawet deszcz przestał przeszkadzać, a
wskaźniki optymizmu i humoru poszły w górę.
Za rok na VII Powiatowych Sobótkach będzie lepiej -
prognozowali uczestnicy. Musi być lepiej, bo siódemka to
szczęśliwa liczba.
Organizatorzy dziękują strażakom z OSP za pomoc, bibliotekarkom z
terenu gminy za dekorację, sponsorom za to, że dzięki nim impreza, mimo
deszczu, była udana.
J. Pampuch
----
|