.:PRZYRODA:.






do góry

W połowie maja 2009 roku Mazowiecko–Świętokrzyskie Towarzystwo Ornitologiczne zorganizowało kilkunastodniową wyprawę ornitologiczną nad dolną Wołgę i stepy południowej Rosji, w której brało udział 7 osób (z naszego regionu autor relacji ze Spały oraz przyrodnik z Piotrkowa)

W poszukiwaniu stepów
– ptaki południowej Rosji



Schwytany w ornitologiczną sieć rzadki trzcinniczek kaspisjki

Schwytany w ornitologiczną sieć rzadki trzcinniczek kaspisjki


Pierwsze dni spędziliśmy w malowniczej wiosce Szariaewo nad Wołgą, gdzie byliśmy gośćmi tamtejszego Parku Narodowego Samarska Łuka. Olbrzymie wrażenie zrobiła pierwszego dnia Wołga – rzeka kilkukrotnie szersza od Wisły, o dobrze zachowanych łęgach. Płynąc rzecznym statkiem obserwowaliśmy intensywny przelot mew małych, rybitw rzecznych i śmieszek. Mimo drugiej dekady maja na rzece obserwowaliśmy stadka lodówek, ogorzałek i gągołów. W zaroślach śpiewał wójcik – jedna z pierwszych rzadkości ptasich wyjazdu. Na niebie ciągnęły gigantyczne klucze przelatujących, nieoznaczonych do gatunku gęsi, liczące około 800–900 osobników. Samarska Łuka jest parkiem położonym w zakolu Wołgi o charakterze górskim, podobnym do naszych Beskidów. W tamtejszych lasach odnotowaliśmy muchołówki małe i białoszyje. Nad brzegiem rzeki czy nawet w zadrzewieniach wewnątrz wsi śpiewało dużo podróżniczków. Ozdobą tych okolic były często spotykane kanie czarne, bieliki oraz trzy stwierdzenia orzełków obu odmian. Nocą, długie rozmowy umilały nam odzywające się z okolicznych wzgórz syczki. Na polanach otaczających wieś dość licznie obserwowaliśmy dziwonie, pokląskwy i świergotki drzewne. Duże wrażenie zrobiły na nas piękne stepy górskie w okolicach Żyguliewska. Rozległa przestrzeń pozwoliła nam na odnotowanie tokujących trzmielojadów, przelotnych kobczyków, pierwszych świergotków rdzawogardłych. Nad rzeką obserwowaliśmy pliszkę cytrynową, w lasach nawoływały dzięcioły zielonosiwe a w samym mieście odnotowaliśmy kolejne wójciki. Hitem tego dnia była obserwacja na okolicznych polach dorosłego orła cesarskiego. Ptak gniazdował w pobliżu i przez parkowych ornitologów był często obserwowany w tym miejscu. Orła atakowanego przez wronę oglądaliśmy kilka minut co było okazją zrobienia serii dobrych zdjęć.


Krajobraz rosyjskiej prowincji

Krajobraz rosyjskiej prowincji


Po kilka dniach przemieściliśmy się pod samą granicę z Kazachstanem w rejon wsi Poliakow. Olbrzymie połacie Rosji stanowią dla ornitologów wciąż ziemie nieznane i słabo rozpoznane pod względem występowania i liczebności ptaków. Przeglądając w atlasach i przewodnikach zasięgi wielu gatunków czy podawane liczebności, przeciętny polski obserwator spodziewa się olbrzymich liczebności, wielości gatunków i dziewiczych terenów. Jednak ogrom przestrzeni, złożoność ekosystemów czy miejscami ogromny stopień przekształcenia środowisk, sprawia że pod względem liczebności i ogólnej biomasy, nie spotyka się tak dużej liczby ptaków jak np. w polskim krajobrazie rolniczym czy w naszych lasach. Gdzieniegdzie i z rzadka widać pojedyncze ptaki na polach, a w lasach nie słychać chóru i mnogości ptaków. Podobne wrażenie odnosiłem kiedyś w przepastnych lasach południowego Uralu, gdzie jesienią trudno było zobaczyć cokolwiek skrzydlatego.

Liczyliśmy, że na bezkresnych stepach w Orenburskim Zapowiedniku, tuż nad samą granicą z Kazachstanem, przywitają nas olbrzymie stada pasterzy, kalandr czarnych czy błotniaków bladych. Tamtejsi ornitolodzy informowali nas od wielu dni, że orły stepowe na kilku znanych im stanowiskach siedzą już na jajach, domek parkowy w stepie, z banią i zapasem wody już na nas czeka. Niestety, kilka godzin przed wyjazdem na stepy cofnięto nam oficjalną zgodę z obwodu orenburskiego. Okazało się, że istnieje podejrzenie prowadzenia przez nas badań nad skażeniem promieniotwórczym. Wielotygodniowe zabiegi nad zdobyciem odpowiednich papierów spełzły na niczym i musieliśmy nocować kilkanaście kilometrów od granicy i zaledwie 5 km od rozległych stepów. Od pierwszych dni rozpoczęliśmy usilne poszukiwania otwartych, nie zaoranych i naturalnych przestrzeni. Niestety nie było to proste, bo w ostatnich latach zaorano ostatnie fragmenty stepów poza Zapowiednikiem, uprzednio spryskując je herbicydami!


Stepy nad Wołgą

Stepy nad Wołgą


Niezwykle przygnębiający widok upraw słoneczników ciągnących się po horyzont ubarwiały nam stwierdzenia wielu rzadkich gatunków ptaków. W zaroślach bylic, zakrzaczeniach krzątały się wszędobylskie zaganiacze małe. Od pierwszych dni stały się one niemal ptasią maskotką wyjazdu. Długo debatowaliśmy nad ich śpiewem, zachowaniem, siedliskiem czy wyglądem. Nad pobliskim zbiornikiem zaporowym odnotowaliśmy zaroślówki, trzcinniczki kaspijskie oraz liczne podróżniczki. Wielu problemów przysporzył nam także zagadkowy zaganiacz, którego dopiero w Polsce po zdjęciach i diagnozie głosu oznaczyliśmy wspólnie z krajowymi ornitologami jako dawny podgatunek zaganiacza małego, obecnie uznanego jako odrębny gatunek zaganiacza afgańskiego. Dużo ciekawych gatunków wykryliśmy dzięki wabieniom z telefonu i dokładnym zdjęciom. Z innych ptaków wróblowych emocji przysporzyły nam obserwacje białorzytek płowych, wąsatek, rzadkich trznadli rudogłowych, skowrończyków krótkopalcowych. Białorzytki spotykaliśmy wchodzące często do nor susłów małych, z czego mogło pośrednio wynikać gniazdowanie ich w tym nietypowym miejscu. Jaskrawożółte i brązowe trznadle rudogłowe okazały się dla części ekipy hitem wyjazdu. Trafiliśmy na ich przylot i od razu pojawiły się w wielu miejscach intensywnie śpiewając i walcząc o terytoria. Jak się okazało jest to ptak rzadki w Rosji, którego liczebność szacowana jest na 500–1000 par. Trznadle rudogłowe spotykaliśmy w zaroślach karagan, bylic, na skrajach wsi, w stepie i na skrajach pól. Po środku zaniedbanej wsi uwijały się pierwsze żołny, dziwonie, dudki, pospolite wróble, jaskółki i pliszki. Dawne stepy są obecnie obsadzane szpalerami wiązów i grochodrzewów, w których bardzo licznie gniazdują gawrony, wrony siwe, ortolany i pustułki. Po śpiewie ortolanów, który był nietypowy i odmienny od naszych ptaków, docierało do nas pojęcie zróżnicowania gatunku wynikające z odległości ponad 3 tys. km od Polski. Beethoven z pewnością nie napisałby V symfonii słuchając rosyjskich ortolanów. W połowie maja zaczynały pojawiać się pierwsze kobczyki i błotniaki łąkowe. Z nieptasich ciekawostek, odnotowaliśmy na skrawkach stepów zlokalizowanych na zboczach wąwozów i wzniesieniach, kolonie ciekawych bobaków – odpowiedników naszych świstaków oraz susłów małych. Poruszając się maksymalnie blisko granicy obwodu samarskiego z utęsknieniem wpatrywaliśmy się w widoczne w oddali stepy licząc na ekstra gatunki. No i doczekaliśmy się! Wielkim przeżyciem była obserwacja pary żurawi stepowych w okresie toków, szukania miejsca na gniazdo czy atakowania intruzów. Ich niesłychana płochliwość uniemożliwiała w pierwszej chwili diagnozę i odróżnienie od naszego żurawia. Dopełnieniem stepowych wrażeń była obserwacja pojedynczego dropia, dwóch młodych orłów cesarskich oraz dorosłego orła stepowego.


Żuraw stepowy

Żuraw stepowy


Ratunkiem i rekompensatą braku stepów był sąsiadujący z Poliakowem rozległy i eutroficzny zbiornik zaporowy. Od pierwszych dni był celem naszych eksploracji ornitologicznych. Obserwowaliśmy na nim m.in. terekie, kazarki rdzawe, orlice, szczudłaki, uhle, mewy białogłowe, biegusy małe. Był to okres migracji i nad taflą wody kłębiły się liczne rybitwy czarne i białoskrzydłe, mewy małe. Spotykaliśmy przelotne kanie czarne oraz pojedynczego rybołowa i orlika grubodziobego. Dużym zaskoczeniem dla rosyjskich ornitologów były nasze obserwacje przelotnych batalionów, które nie powinny według nich tam występować. Z lęgowych gatunków licznie występowały cyranki, czernice i perkozy dwuczube.

Po powrocie do Polski z wielką radością i chyba ulgą oglądaliśmy nasz swojski krajobraz, wsie, rodzime gatunki uznając, że tereny między Bugiem a Odrą są najpiękniejsze w całej Europie.
Jacek Tabor


do góry


.:Drukuj stronę:.

.:Strona główna:.

.:Wyślij komentarz:.

.:Kontakt z redakcją:.