Częstotliwość zachorowań na cukrzycę stopniowo rośnie. Na
szczęście wiedza na temat tego, jak radzić sobie z chorobą
również się powiększa
Nowe w rozpoznaniu cukrzycy
Obecne cukrzycę typu 2 rozpoznaje się za pomocą doustnego testu
tolerancji glukozy robionego na czczo lub rzadziej testu przesiewowego
wykonywanego bez względu na porę ostatniego posiłku. W przypadku tego
pierwszego pacjent musi pozostawać na czczo przez 12 do 14 godzin przed
dokonaniem pomiarów poziomu glukozy we krwi. W wypadku
drugiego pacjent wypija roztwór glukozy, a po
dwóch godzinach mierzony jest poziom cukru we krwi.
Na wynik pierwszego testu może wpłynąć jedzenie w czasie, kiedy powinno
pozostać się na czczo, a rezultaty obu testów może
zafałszować choroba.
Wielu lekarzy uważa obecnie, że badanie poziomu hemoglobiny glikowanej,
określanej także nazwą A1c, jest lepszym badaniem. Hemoglobina A1c
odzwierciedla poziom cukru we krwi pacjenta w ciągu ostatnich
dwóch do trzech miesięcy przed wykonaniem oznaczenia. W celu
wykonania testu potrzebna jest jedynie próbka krwi. Jednak
stowarzyszenia diabetologiczne niechętnie zalecają szersze stosowanie
tego oznaczenia w celach diagnostycznych, ponieważ dopiero niedawno
większość laboratoriów zaczęła stosowanie zestandaryzowanych
testów oznaczenia hemoglobiny A1c.
21 członków zespołu, obejmującego naukowców z Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego, Międzynarodowej Federacji
Diabetologicznej oraz Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Badań nad
Cukrzycą przez kilka miesięcy badało dostępną literaturę na temat tego
testu, a na ubiegłotygodniowym spotkaniu zaleciło, by zaadaptować go do stosowania jako test diagnostyczny z wyboru. Doszli do wniosku, że oznaczenie poziomu hemoglobiny A1c pozwala dokładniej przewidzieć
prawdopodobieństwo rozwoju powikłań choroby. U zdrowych ludzi poziom
hemoglobiny A1c wynosi 6% i mniej, podczas gdy u chorych na cukrzycę
poziom ten często znacznie przekracza 7%. Zespół
naukowców zalecił, aby punkt odcięcia dla rozpoznania
cukrzycy wynosił 6,5%.
Poziom hemoglobiny A1c okazał się też kluczowym punktem końcowym w dwóch dużych badaniach dotyczących agresywnej kontroli
cukrzycy. Lekarze wiedzieli już, że sztywna kontrola poziomu cukru we
krwi jest skuteczną metodą zapobiegania powikłaniom
sercowo–naczyniowym i innym skutkom cukrzycy typu 1. Jednak w przypadku cukrzycy typu 2, która dotyka większości z 24
milionów amerykańskich diabetyków, sytuacja jest
bardziej skomplikowana.
Naukowcy i klinicyści uważali, że agresywne obniżanie poziomu cukru we
krwi przynosi korzyści, aż do momentu opublikowania w ubiegłym roku
dwóch istotnych badań. Pierwsze z nich, zatytułowane
„Action to Control Cardiovascular Risk in Diabetes”
(ACCORD), sugerowało, że agresywne obniżanie poziomu cukru przyczyniło
się do 20–procentowego wzrostu liczby zgonów
pacjentów, prawdopodobnie z powodu częstszych
epizodów hipoglikemii, czyli zbyt niskiego poziomu cukru we
krwi.
Drugie badanie, zatytułowane „Veterans Affairs Diabetes
Trial” (VADT), nie wykazało ani zwiększonego ryzyka
zgonów ani też ogólnych korzyści wynikających z agresywnego leczenia.
Nowe analizy zebranych danych zaprezentowane w Nowym Orleanie dają
pewien wgląd w przyczyny różnic w wynikach, ale nie
udzielają odpowiedzi na pytanie, dlaczego część naukowców
odnotowała zwiększone ryzyko śmierci, podczas gdy inni go nie wykazali.
|